See Bloggers, co z Ciebie wyrosło?

See Bloggers 2015

Galeria zdjęć: facebook
Oficjalny hashtag: #seebloggers

Filmiki podsumowujące:


Zatarcie granic między dużymi a małymi blogerami

Skala wydarzenia robiła wrażenie

W większości ciekawe merytoryczne prezentacje i warsztaty

Świetna impreza integracyjna

Za mało jedzenia

Za dużo nachalnych marek – przesadzony marketing sponsorów

Blogerzy czuli się jak na targach

Brak podsumowującego maila przed wydarzeniem

Zbyt dużo wydarzeń dziejących się w jednym momencie

Ciekawy panel o kulturze

Za dużo stoisk z markami i nachalność

Stworzenie dobrych warunków networkingowych przed i w trakcie eventu

Świetna impreza integracyjna

Trening na siłowni na wysokim poziomie

Zaangażowani organizatorzy

Zapewniony darmowy przejazd z innych miast

Duży „pakiet startowy” przy rejestracji


Wiedza:
Prezentacja Pawła Opydo
Prezentacja Tomka Sulewskiego
Prezentacja Kondrada Kruczkowskiego

 


 

Feedback na całego z See Bloggers:

Przez ostatnie miesiące moje podejście do blogowania oraz organizowania spotkań bardzo się zmieniło. Ostatnie See Bloggers w Gdyni również otworzyło mi oczy na pewne sprawy. Tak więc przedstawiam poniżej wszystko, co wyniosłam z eventu i nie chodzi tu o dary losu.

Na niewielu prelekcjach byłam, więc nie będę się wypowiadać na ich temat. Aczkolwiek powiem o panelach: niektóre z nich były naprawdę słabe (panel pt. „Pisanie bloga w czasach videokulutry”), a niektóre takie jak panel Piotra Buckiego o kulturze okazały się trafne w 100%.

Pierwszy był na niskim poziomie, bo jedynym wnioskiem, który został przekazany na koniec było dosłownie powiedziane: „To zależy każdy musi dopasować do siebie.” Takie rzeczy wie chyba każdy, więc po co do takich płytkich wniosków panel? Poza tym dyskusja jest to wypowiadanie się o temacie, a nie o sobie i swoich osiągnięciach.

Drugi panel za to miał wszystkie dobre cechy i przy okazji dobrego moderatora, który miał również swoje zdanie, co jest bardzo atrakcyjne. Piotr Bucki sam wchodził w dyskusję, a nie tylko zadawał wyuczone pytania. Temat był również zaskoczeniem, bo nigdy nikt nie poruszył na spotkaniach blogowych zagadnień kultury. Powstały bardzo ciekawe konkluzje, które pokazały jak mało blogerzy są kulturalni ;)

A teraz przechodząc do rzeczy: w trakcie i po evencie rozpętała się dyskusja. Ja jako strażnik eventów ;) podpytałam znajomych i nieznajomych o wrażenia z eventu. Wyniki wpisałam powyżej w opiniach, ale rozpiszę je na części pierwsze, gdyż See Bloggers okazał się bardzo podzielonym pod względem opinii wydarzeniem.

Zauważyłam, że gdy pytam o opinie, to ludzie zaczynają mówić od razu o grzechach i wpadkach na wydarzeniu. Dlatego zawsze podkreślam, żeby powiedzieli mi co sądzą o evencie, co było dobrego, a co złego.

11778139_995638640468071_786428093_n

WNIOSKI NEGATYWNE UCZESTNIKÓW:

1. Okazało się, że było kilka błędów dość uciążliwych. Rzeczywiście był jeden foodtrack na wydarzenie prawie 1000 osobowe. To zdecydowanie za mało. Poza tym bar z tortillami i strefa cooking z niewielką ilością jedzenia.

2. Nie dało się nie zauważyć nachalności marek, które wciskały swoje produkty na siłę. Do mnie podeszła Pani i nakleiła mi naklejkę perfum na ramię mówiąc tylko: „Zapraszamy na stoisko!” Zwariowałam, beszczelność na całego. Na stoiskach również byłam często zaczepiana przez marki. Rozumiem dwie trzy zaczepki, ale przez dwa dni razy trzydzieści osób, to nie na moje nerwy.

3. Program był zbyt obszerny. W sześciu salach, od rana do nocy działo się około sześćdziesięciu pięciu wystąpień, prelekcji, warsztatów, panelów. To naprawdę nie do ogarnięcia dla najważniejszej osoby na wydarzeniu, czyli uczestnika.

11787392_995638657134736_548079986_n

 

Tylko z drugiej strony:

Po rozmowach z organizatorami oraz własnym doświadczeniu wiem, że blogerzy są bezwględni w ocenach, szczególnie tych negatywnych. Wiem też, że jako organizator Blogotok nie łatwo też wszystkiego upilnować, szczególnie przy wydarzeniu na taką skalę.

Teraz uwaga –  linia obrony organizatorów, bo zawsze trzeba spojrzeć z dwóch stron:

Ad 1. Dowiedziałam się potajemnie, że miały być cztery foodtracki, jednak trzy z nich w ostatnim momencie wybrały festiwal foodtracków i po prostu nie przyjechały. Więc to nie było tak, że organizatorzy pomyśleli: damy jeden foodtrack na tysiąc osób. Jedynym zastrzeżeniem było to, że nie powiadomili o tym uczestników. Postanowili wziąć to na swoje barki, niż obciążyć partnera, który po prostu zawalił – szlachetnie, ale nie wiem czy do końca właściwie z perspektywy uczestnika.

Ad. 2 Organizatorom zależy na feedbacku, bo już pierwszego dnia Marek współorganizator podszedł do mnie i pytał o moje wrażenia. Basia również cały czas biegała i sprawdzała czy wszystko w porządku. Zawsze to robią, co mnie bardzo cieszy, gdyż wiem, że organizatorom zależy na poprawie jakości z edycji na edycję. To, że tym razem nie wyszło więcej rzeczy niż na poprzednim See Bloggers, na pewno zostanie odpracowane w przyszłości. Tego jestem bardziej niż pewna. 

Ad. 3 Zasugerowałam, żeby dzień przed wysłać jeszcze jednego maila podsumowującego zamiast dziesięciu mniejszych. I myślę,  że to bardzo rozwiązałoby sprawę logistyczną uczestników. 

11745695_993808650651070_6706084906927730653_n

Podsumowanie:

Ogólnie rzecz biorąc popełniono wiele błędów, ale wiele też dobrych rzeczy, o których zapominamy dość szybko. Podsumowując See Bloggers coś z Ciebie wyrosło, bo to największe wydarzenie blogowe, na którym byłam, a to dopiero trzecia edycja. Żaden organizator w Polsce nie zrobił takiego przeskoku i tego nikt im nie zabierze. A wiadomo, że im większy event, tym więcej problemów będzie się pojawiać. Dlatego życzę powodzenia przy kolejnych edycjach i czekam na poprawę błędów z tej edycji. 

 

 

 

Poznaj mnie: Paulina Pięta

Blog eventualnie istnieje od marca 2015 r. Ja organizuję eventy od 2009 r. Jestem pasjonatką życia, która uwielbia podróże i przygody, dlatego świetnie odnajduję się na rynku eventowym. Stworzyłam spotkania networkingus.pl i eventsfestival.pl - przyjdź i zobacz sam! Zapraszam do mojego eventowego świata! Rozgość się!

Comments

comments