Jak podejść do prelegenta, żeby Cię zapamiętał?

Jak podejść do prelegenta, by Cię nie spławił. Postanowiłam przepytać tych, którzy7284227138_5949121fb5_m

występują już na scenie od kilku lat i sprawdzić jakie oni mieli doświadczenia w tym temacie. Poczytajcie, bo niektóre historie są naprawdę zabawne.


> dr JAN ZAJĄC, Prezes Sotrender

Ja zapamiętałem kilka osób, które podeszły do mnie gdzieś w 2006 r. po moich pierwszych w ogóle prezentacjach branżowych na spotkaniach Aula Polska i Rewolucja w Komunikacji. Wtedy było to mniej popularne niż obecnie, byłem lekko zdziwiony. Z większością rozmówców do tej pory mam kontakt, to blogerzy i znane postaci sceny technologicznej. A dobram rada dla uczestników: na pewno robi dobre wrażenie, jak ktoś wie czym się zajmuję i co robię.


> SEBASTIAN UMIŃSKI, Digital & Innovation Director, Ogilvy & Mather
Na jednej z konferencji mówiłem o Snapchacie. Pokazując mechanizmy i funkcje tej aplikacji porównałem ilość obejrzeń aktora Patryka Pniewskiego (bożyszcze dziewczynek) do swoich, ilustrując to screenami obejrzeń snapów. Obok mojego snapa widniała liczba 3 obejrzeń i skwitowałem to, że mnie to niestety nikt nie ogląda. Wtedy z sali odezwała się 3415206747_914ff5dd8a_zmłoda dziewczyna twierdząc, że ona je śledzi. Wprawdzie nie pogadaliśmy na konferencji, ale online już mam z nią kontakt. To się nazywa skuteczne zwrócenie uwagi. W networkingu po wystąpieniach działają te same tricki co w poradnikach flirtu. Tekst „Gdzieś już się wcześniej spotkaliśmy” może zadziałać. Na szczęście bezpośrednia prośba o wizytówkę jest traktowana inaczej niż prośba o nr telefonu w klubie.
Dziś więcej interakcji po wystąpieniach dociera do mnie online. Dlatego rada dla prelegenta: umieszczaj w szablonie prezentacji namiary na swoje kanały social media. Słuchacze w trakcie mają czas, żeby je zanotować.

> PIOTR BUCKI, pomaga dobrym ludziom komunikować dobrze dobre idee
Pamiętam trzy takie sytuacje. Każda inna choć wszystkie mają jeden wspólny element. Odwagę i pomysłowość.
Pierwszy to mój stażysta, który po wysłuchaniu mojego wykładu na Uniwersytecie Gdańskim podszedł i powiedział po prostu, że chce odbyć staż. Powiedziałem, żeby napisał do
mnie i mnie przekonał. Zrobił to jeszcze tego samego dnia. I ta konsekwencja mnie przekonała.
Drugi to młody adept, który zapytał o moje… buty. I potem zostałem jego mentorem.
A trzecia to bardzo mądra dziewczyna, która w mailu zadała mi pytanie, „Czy wiesz, że łechtaczka ma dziesięć razy więcej zakończeń nerwowych niż żołądź „? Mail nie dotyczył tego tematu ale spodobało mi się to zaczepne i naukowe podejście.
Wiele osób często po prostu pisze. Zwracam uwagę na tych, którzy są autentyczni i maja pomysł na komunikacje. No i są odważni.

> PAWEŁ TKACZYK, wszechojciec MIDEA sp. z o. o.
Myślę, że „podejście do prelegenta” jest łatwiejsze niż się wydaje. Wszyscy po prelekcji żyjemy niepewnością, czy wystąpienie było udane. Wystarczy podejść i powiedzieć „Było 2200500024_e93db99b61_zsuper!” i droga do rozmowy stoi otworem. Większość ludzi mówi na konferencjach o rzeczach, którymi się fascynują. Zatem jeśli zadasz pytanie dotyczące tematu (które jeszcze pokaże Ciebie jako osobę, która rzeczywiście słuchała), rozmowa może być długa.
Jeśli chodzi o moje doświadczenia, nigdy nie zapomnę mojej pierwszej konferencji Internet Beta. Mówiłem o podstępnych sposobach zdobywania uwagi klientów (i o tym, że na dłuższą metę to nie działa). Po prezentacji podniósł się starszy pan z widowni i mówi: „Ma pan całkowitą rację, kiedyś otworzyłem na Wirtualnej Polsce artykuł o tytule „Na członka z nożem” i było o zupełnie czymś innym niż myślałem!” Trochę mnie zamurowało (bo zastanawiałem się, o czym pan myślał, że artykuł będzie), ale potem podziękowałem, uspokoiłem salę, żeby nie śmiali się z pana, ewentualnie z lapsusu WP. Było śmiesznie 🙂

> MONIKA CZAPLICKA, głównodowodząca w Wobuzz’ie
Będą w pracy mojej eks, zaczepił mnie jej znajomy, Marcin, i zapytał, czy mogłabym podpisać mu moją książkę. Zgodziłam się, umówiliśmy się na kolejne spotkanie, bo nie miał jej przy sobie. Podpisując, dowiedziałam się, że książka będzie prezentem urodzinowym dla Ewy – konkubiny Marcina. Kilka tygodni później miałam prelekcję w Trójmieście, gdzie6057801887_7c05089032_m mieszkają. Podeszła do mnie dziewczyna, wyjaśniając, że to ona jest Ewą od urodzinowej dedykacji.
Minęły już dwa lata i mimo rozstania z dziewczyną i powrotu do Warszawy z Ewą i Marcinem, już po ślubie, a nawet dwóch, jesteśmy przyjaciółmi i często będąc w Gdańsku u nich
nocuję.

Jak wniosek z powyższych wypowiedzi?
Seks sprzedaje standardowo 😉 A po drugie prelegent też człowiek. Dlatego zwróć na siebie uwagę w kreatywny sposób lub podejdź z konkretnym pomysłem, a na pewno zostaniesz mile zapamiętany i możesz zacząć budować relację.

Na koniec mam dla Was najważniejszą wiedzę, czyli wszystkie rady zebrane razem. Korzystać kto może. Pozwalamy nawet prelegentom na użycie w slajdach naszej grafiki. A uczestnikom pozostaje tylko zastosować się do rad.

 

TEXT

Comments

comments