MyOwnConference okiem właściciela – poznaj bliżej narzędzie do webinarów

Planując edycje online Networkingusa chciałyśmy wybrać najlepsze narzędzie do webinarów. Dlatego nasza specjalistka do spraw technicznych zrobiła research w sieci i postawiłyśmy na MyOwnConference.

Dziś mam przyjemność porozmawiać z właścicielem, Dmytro Pereudą o tym jak zaczynał, jak powstało rozwiązanie i jakie ma funkcjonalności. Opowie też o planach na przyszłość i Covidzie. Zapraszam do poznania platformy do webinarów i wydarzeń online – MyOwnConference oraz bardzo inspirującej rozmowy.

Dzień dobry. Jak Covid zmienił rynek spotkań? Jakie macie doświadczenia sprzed i po ogłoszeniu pandemii? Tego typu platformy to chyba jedna z nielicznych branż, która zyskała na Covidzie? Czy moje przypuszczenia są mylne?

Dmytro Pereuda: Najbardziej wygrały te firmy z naszej branży, które były już na IPO. Zyski rosły nie w szybkim tempie, ale błyskawicznym. Kurs akcji poszedł w górę. Wideokonferencje, webinary, szkolenia online to w obecnej sytuacji “must have”, jeśli chodzi o komunikację. Oznacza to, że branża zaczęła odczuwać taką samą monopolizację gigantów, jak i inne branże. Na pewno nastąpiły zmiany, chyba na lepsze, bo platformy będą zmuszone do poprawy jakości usług.

Tak naprawdę po ustanowieniu lockdownu użytkownicy zalali naszą platformę jak lawina, ale podejrzewam, że niewiele firm z tej branży było na to gotowych. Wiosną nastąpił gwałtowny wzrost, tysiące rejestracji dziennie, duże obciążenie wszystkich elementów systemu, jak i całego zespołu. Trzeba pamiętać, że to nie tylko przychody, ale i wydatki na zakup nowych serwerów, sprzętu, zwiększenia działu wsparcia klienta.

Dlatego nie wszystko jest aż tak bajeczne, jak mogłoby się wydawać. Wciąż nie mamy jachtu, helikoptera czy wyspy… 😉

Teraz jest spokojniej, wszystko stanęło na nogi. „Tysiące” rejestracji z początku pandemii zaczęły zamieniać się w setki. Okazało się, że nie wszyscy byli gotowi przenieść tryb swojej pracy offline do online. To chyba najcenniejsze doświadczenie, jakiego doświadczyliśmy podczas pandemii. 

Najważniejszą zmianą, jaką dostrzegliśmy, jest to, że te branże, do których przez lata nie mogliśmy „dotrzeć”, oferując swoje usługi, nagle zdały sobie sprawę, że wszystko da się zrobić przez Internet i to taniej, wygodniej i dla szerszej publiczności. Obecnie rynek jest świadkiem procesu „trawienia” zdobytego doświadczenia.

Mnie przekonaliście, wypadliście świetnie w porównaniu z innymi platformami do wydarzeń online. Teraz macie szansę na przekonanie czytelników bloga. Czym MyOwnConference wyróżnia się spośród konkurencji???

Ogromną przyjemnością jest słyszeć, że mamy klientów, którzy są zadowoleni z naszych usług. Chyba nie ma dla nas większego wyróżnienia!

Jak dotąd naszym głównym atutem jest to, że nie jesteśmy rozproszeni po innych projektach. Stara ludowa mądrość mówi, żeby nie łapać kilku srok za ogon. My tym przesłaniem się kierujemy i dlatego stale doskonalimy jeden projekt, zamiast tworzyć kilka niedoskonałych. Być może właśnie takie podejście pozwala nam stale poprawiać jakość naszych usług i wygodę korzystania z programu. Ponadto chciałbym wierzyć i mam nadzieję, że to jest i będzie najważniejsza cecha, która wyróżnia nas na rynku. 

Skłaniamy się ku formatowi wykładów, gdy na antenie są 1-3 osoby i materiał, który należy przekazać publiczności. Skupiamy uwagę uczestników na informacjach prezentowanych przez prezenterów, slajdy i ekran. 

Większość jednak decyduje się na wideokonferencje, kiedy wszyscy komunikują się ze wszystkimi w tym samym czasie. Jednak chyba zgodzi się Pani ze mną, że po pierwsze, ten rynek jest obecnie dość przesycony wszelkiego rodzaju platformami do komunikacji grupowej. Po drugie, w Polsce trudnością jest często bardzo słaba jakość Internetu. Przecież im niższą jakość łącza mają prezenterzy, tym gorsze jest doświadczenie prowadzącego z kierowania webinarem. 

No i nie da się też ukryć, że tradycjonalistów ciężko przekonać, żeby po kilkunastu (a nawet kilkudziesięciu) latach prowadzenia lekcji w klasie albo sali lekcyjnej, zaczęli nagle mówić do kamery. I to najlepiej bez stresu! Dla nich nie będzie to wygodna forma prowadzenia spotkania. 

Na pewno na podium naszej hierarchii ważności stawiamy prostotę i intuicyjność. To nasz klucz do sukcesu. Staramy się stworzyć bardzo łatwy w użyciu „produkt”, który będzie działał bezpośrednio w przeglądarce. Nie trzeba bawić się w instalowanie i dostosowywanie ustawień. Współcześnie młodzi ludzie spędzają większość wolnego czasu w przeglądarkach.

Dokładnie, możemy pochwalić się tym, że jako jedni z nielicznych oferujemy darmowe konto, z którego można korzystać bez limitu. I ma ono naprawdę mało ograniczeń.

Dla nas nie ma znaczenia, czy klient jest „grubą rybą”, czy nauczycielem, korzystającym z planu darmowego. Nasz dział wsparcia poświęca tyle samo czasu każdemu klientowi, oczywiście o ile zajdzie taka potrzeba. Chcemy, aby każdy użytkownik czuł się wyjątkowo, dlatego nie dopuszczamy, aby w naszych działaniach funkcjonował podział, według którego użytkownicy z droższymi pakietami są ważniejsi, a Ci z darmowym kontem nieistotni. Nie ma o tym mowy!

Jaka jest Wasza historia? Kiedy i gdzie powstał portal i co było punktem zapalnym by go stworzyć?

Wszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy jako jedynie programista współpracowałem przy wideokonferencjach z firmą zewnętrzną. Następnie pracowałem jako niezależny outsourcer. W tamtych czasach właściwie prym wiódł Skype. Przez dłuższy czas było to całkiem dobre rozwiązanie, ale nie bez wad. Wiedziałem, że chcę stworzyć coś innego, co ułatwi spotkania, pomoże komunikować się tysiącom ludzi w sposób prosty, wygodny i niedrogi.

Polityka zarządzania firmą, z którą wcześniej współpracowałem opierała się tylko na jednym – pieniądze. Na pierwszym miejscu stawiano kwotę, a nie jakość obsługi. Ale myślę, że dużą motywacją, żeby coś zmienić, były także kiepskie perspektywy rozwoju.

Oprócz tego kłopotliwa była inna strefa czasowa. Klienci byli w USA, deweloper w Europie. Kiedy klient spał, my pracowaliśmy, gdy klient pracował, my… też pracowaliśmy. Taki tryb życia może szybko zmęczyć człowieka. Potrzebowałem spokoju, żeby przemyśleć, czego chciałbym w życiu i tak właśnie zaczęła się moja przygoda z webinarami.

Postawiłem na webinary i szkolenia online, bo nie umieliśmy robić nic innego 🙂 Oczywiście żartuję, bo mieliśmy duże doświadczenie. Przecież pracowaliśmy w tej dziedzinie od bardzo dawna i zawsze chcieliśmy stworzyć coś innego niż inni. Założeniem było stworzenie dzieła lepszego, wygodniejszego, bardziej funkcjonalnego.

Dlatego w 2012 roku postanowiłem stworzyć najlepszy produkt na rynku, biorąc pod uwagę zdobyte doświadczenie. I tym sposobem rok później powstał nowa platforma, bardzo zbliżona do tego, z której korzystają obecnie nasi klienci. Aktualny wygląd pokoju nawet przypomina tę pierwszą wersję. 

Jakie błędy popełniliście? Co okazało się błędnym przekonaniem na początku, a co było strzałem w dziesiątkę?

Sukces rodzi się w bólach, czyli ciężkiej pracy – tak określiłbym poświęcenie, które włożyłem wspólnie z zespołem, żeby stworzyć MyOwnConference. Zatem było to wiele lat ciężkiej pracy i właściwie trwa do teraz, bo nie mamy zamiaru osiąść na laurach. Wciąż jest wiele rzeczy, które chciałbym zrobić, dbając o to, aby produkt był aktualny i współczesny.

Popełniliśmy dwa główne błędy. Pierwszy polegał na tym, że nie przygotowaliśmy instrukcji, wskazówek i pomocy dla naszych użytkowników. Założyliśmy z góry, że stworzyliśmy platformę bardzo prostą i intuicyjną, dlatego każdy zrozumie, jak korzystać z naszego produktu. Nie dla każdego był to „banał”.

Po drugie, można powiedzieć, że zapomnieliśmy o reklamie. Nie robiliśmy wokół siebie zbyt wiele szumu informacyjnego. Wtedy jeszcze funkcjonowaliśmy w bańce mydlanej, myśląc, że wystarczy mieć platformę o najlepszej jakości, a klienci będą walić drzwiami i oknami. Ale ta bańka szybko pękła i trzeba było zabrać się za porządną promocję.

Największym złudzeniem okazała się pewność co do sukcesu na rynku europejskim. Z biegiem lat stało się jasne, że usługa nie jest tak pożądana w Europie, jak na przykład w USA. Niestety kiedy doszliśmy do takich wniosków, było już nieco za późno, bo podstawowa infrastruktura została już uruchomiona w tej części świata. Ale z drugiej strony to właśnie tutaj jest cała nasza siła – centralny sprzęt. Nieco później pomogło nam to w pracy w UE, Rosji i WNP.

Pochwalcie się swoimi sukcesami i statystykami. Ile firm użyło Waszej aplikacji? Ilu uczestników zapewniliście dostęp do wydarzeń online?

Na czele tabeli zawsze stawiamy wskaźniki jakościowe, a nie ilościowe. Dlatego ważniejsze jest dla nas to, aby wszyscy nasi klienci otrzymali dobry i wysokiej jakości produkt. Jednak wiadomo, że w każdej firmie ważne są również liczby. Tylko w 2019 roku na naszej platformie odbyło się ponad milion webinarów. Nawet w spokojne dni może być około 6 tysięcy spotkań dziennie.

Inponujące wyniki! Gratuluję. A jak wygląda MyOwnConference od kuchni? Ile osób stoi za inicjatywą i czym się zajmują?

Obecnie w naszej firmowej rodzinie jest 20 osób. Każdy ma inną rolę – ktoś pisze kody, inna osoba odpowiada za tworzenie instrukcji, musimy mieć specjalistów od obsługi klientów, no i oczywiście zarząd. Każdy wnosi swój wkład w rozwój. 

Jako właściciel MyOwnConference jestem wdzięczny wszystkim, którzy byli i są ogromnym wsparciem. Nie będę ukrywał swojej dumy, bo od 2004 roku (wtedy powstawały pierwsze pomysły) tylko 2 osoby opuściły nasz zespół. Mam do nich zaufanie i nie wyobrażam sobie innej współpracy.

Mimo to, że firma znajduje się na Litwie, wszyscy pracujemy tam, gdzie jest nam wygodnie. Generalnie od 2013 roku część zespołu zawsze pracowała zdalnie. A w takiej sytuacji jak teraz, posiadanie biura stało się moim zdaniem nieistotne. Ważni są ludzie i atmosfera, która między nimi panuje. Siedziba nie jest potrzebna do przedstawiania swoich pomysłów i dyskusji, ważne są otwarte i kreatywne głowy. Kiedy spotkaliśmy się w kuchni, to oprócz kawki, nie brakowało żartów i ciekawych dyskusji. Teraz jest tak samo, ale na czacie albo wideokonferencji. 

Co jeszcze planujecie? Gdzie chcecie się znaleźć za rok?

Planujemy i pracujemy nad płatnymi webinarami, aktualizacją API, poszerzaniem bazy klientów, podnoszeniem jakości transmisji… Ogólnie bardzo dużo pracy przed nami. Nie chcemy się zatrzymywać, zawsze trzeba iść do przodu!

Za rok – na łamach Forbesa! Na IPO! Dlaczego nie? Priorytetem dla nas jest pomoc ludziom, którzy nie czują się dobrze w świecie spotkań online, abyśmy mogli jak najdłużej słyszeć te słowa, którymi Pani rozpoczęła rozmowę: „Przyznam szczerze, że platforma zachęciła nas do skorzystania z usług. Wyróżniacie się na tle innych!”.

Dziękuję za inspirującą rozmowę!

Comments

comments